Ostatecznie mają kilka mankamentów, o których wiem tylko ja i nikt inny ich nie zauważa. Ale fakt, że JA WIEM sprawia, że ... muszę sobie na nie pomarudzić i na pewno będę szyła kolejne, żeby zobaczyć czy uda się błędów uniknąć. Oraz oczywiście, żeby mieć kolejne spodnie :p
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla siebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla siebie. Pokaż wszystkie posty
29 sierpnia 2015
Długie spodnie z dzianiny
Moje pierwsze spodnie. Szyte na miarę w ramach egzaminu na szyciowy kurs. Podjęłam wyzwanie i są to wprawdzie spodnie z dzianiny, ale z zamkiem wszywanym tak jak do jeansów oraz z kieszeniami na bioderze. Obie te rzeczy robiłam pierwszy raz.
Ostatecznie mają kilka mankamentów, o których wiem tylko ja i nikt inny ich nie zauważa. Ale fakt, że JA WIEM sprawia, że ... muszę sobie na nie pomarudzić i na pewno będę szyła kolejne, żeby zobaczyć czy uda się błędów uniknąć. Oraz oczywiście, żeby mieć kolejne spodnie :p
Pomijając powyższe. UWIELBIAM JE!!! I wiem, że będą noszone, noszone, noszone, prane, noszone....
Ostatecznie mają kilka mankamentów, o których wiem tylko ja i nikt inny ich nie zauważa. Ale fakt, że JA WIEM sprawia, że ... muszę sobie na nie pomarudzić i na pewno będę szyła kolejne, żeby zobaczyć czy uda się błędów uniknąć. Oraz oczywiście, żeby mieć kolejne spodnie :p
16 sierpnia 2015
Spódnica na miarę
Kiedyś dawno już sobie szyłam dwie. Na pierwszym moim szyciowym kursie tworzenie konstrukcji spódnicy i uszycie jej to było tzw. zadanie końcowe.
Na nowym kursie szycia, na który pilnie uczęszczam było ono pierwszym. Nie ukrywam, że uszycie tej spódnicy nie było dla mnie trudne. Chciałam, żeby była taka ach i och, więc trochę ostrożna byłam przy tym szyciu. Teraz myślę, że niepotrzebnie się bałam. Dosyć dobrze pamiętałam wskazówki z poprzedniego kursu i mogłam pójść na żywioł. Suma sumarum jest. I jest tak przyjemna i wygodna, że mogłabym ją nosić na okrągło.
Wygląda o tak.
Teraz przeszliśmy poziom wyżej i na poprzednich zajęciach dziobaliśmy konstrukcję podstawową bluzki. To już nieco wyższa szkoła jazdy. Zamotana byłam tak, że najpierw się pomyliłam, źle zasugerowałam i poprawiałam pół konsturkcji. Po czym okazało się, że jednak miałam dobrze i tylko sobie coś tam źle wyliczyłam i poprawiałam te pół z powrotem. Masiakra jakaś. Ale udało się i będzie się szyła bluzka. Mam fajną cienką białą bawełnę i dwa pomysły. Pewnie do końca nie będę umiała się zdecydować, który wybrać.
Póki co zamierzam wypróbować wykrój w domu w wersji basic. Może się uda?
Na nowym kursie szycia, na który pilnie uczęszczam było ono pierwszym. Nie ukrywam, że uszycie tej spódnicy nie było dla mnie trudne. Chciałam, żeby była taka ach i och, więc trochę ostrożna byłam przy tym szyciu. Teraz myślę, że niepotrzebnie się bałam. Dosyć dobrze pamiętałam wskazówki z poprzedniego kursu i mogłam pójść na żywioł. Suma sumarum jest. I jest tak przyjemna i wygodna, że mogłabym ją nosić na okrągło.
Wygląda o tak.
Teraz przeszliśmy poziom wyżej i na poprzednich zajęciach dziobaliśmy konstrukcję podstawową bluzki. To już nieco wyższa szkoła jazdy. Zamotana byłam tak, że najpierw się pomyliłam, źle zasugerowałam i poprawiałam pół konsturkcji. Po czym okazało się, że jednak miałam dobrze i tylko sobie coś tam źle wyliczyłam i poprawiałam te pół z powrotem. Masiakra jakaś. Ale udało się i będzie się szyła bluzka. Mam fajną cienką białą bawełnę i dwa pomysły. Pewnie do końca nie będę umiała się zdecydować, który wybrać.
Póki co zamierzam wypróbować wykrój w domu w wersji basic. Może się uda?
29 czerwca 2015
Torba na zakupy
W ramach praktykowania obszywania krzywizn lamówką bawełnianą, wszak praktyki nigdy za wiele, zmajstrowałam sobie taką oto torbę na zakupy.
Kiedyś miałam podobną z jakiegoś sklepu, ale dawno już się zniszczyła. Pomierzyłam tradycyjne reklamówki, żeby moja nowa towarzyszka zakupów nie była za mała. Pokombinowałam z zapięciami rzepowymi. Wszyłam do środka kieszonkę na listę zakupów, drobiazgi, pieniądze oraz drugą, do której po poskładaniu i wywróceniu torba się chowa. Dzięki temu nie zajmuje wiele miejsca w mojej torebce.
Kilka ujęć z procesu szycia.
Najbardziej bałam się o miejsce "skrzyżowania" dwóch lamówek w miejscu odejścia uszu torby, ale nie taki diabeł straszny i wszystko bez problemu się pozszywało. To co? Na zakupy?
Kiedyś miałam podobną z jakiegoś sklepu, ale dawno już się zniszczyła. Pomierzyłam tradycyjne reklamówki, żeby moja nowa towarzyszka zakupów nie była za mała. Pokombinowałam z zapięciami rzepowymi. Wszyłam do środka kieszonkę na listę zakupów, drobiazgi, pieniądze oraz drugą, do której po poskładaniu i wywróceniu torba się chowa. Dzięki temu nie zajmuje wiele miejsca w mojej torebce.
Kilka ujęć z procesu szycia.
Najbardziej bałam się o miejsce "skrzyżowania" dwóch lamówek w miejscu odejścia uszu torby, ale nie taki diabeł straszny i wszystko bez problemu się pozszywało. To co? Na zakupy?
30 kwietnia 2015
Tkanina sprzed lat
Pamiętam ten dzień, gdy byłam baaardzo jeszcze młoda (wczesna podstawówka) i rwałam się do szycia bardzo. Mama nie chcąc pozwolić mi zasiąść przy swojej maszynie podarowała mi spódnicę gotowca do uszycia. Uszycia ręcznego :p Spódnica składała się z 6 części, które wydrukowane/utkane zostały na jednym dużym kawałku materiału. Należało je powycinać zgodnie z wyznaczonymi liniami i odpowiednio pozszywać. Swoją drogą fajny pomysł z takim gotowcem, np. dla kogoś kto miałby ochotę zmierzyć się z prostym zupełnie szyciem, ale nie ma czasu/chęci/pomysłu na wyrysowanie i krojenie materiału.
Dziarsko zabrałam się do pracy. Powycinałam co trzeba i zaczęłam szyć. Teraz wiem, że to była jakaś wielka pomyłka. Potrafiłam wtedy może guzik przyszyć, a tu zadanie pozszywania ręcznie dużych elementów. I dobrze by było po prostej, równo, tak żeby jakoś to wszystko razem dobrze wyglądało.
Chyba nic dziwnego, że szybko się zniechęciłam i puzzlowa-spódnica została odłożona głęboko w czeluściach szafy.
Nie tak dawno robiłam porządki w swoim starym pokoju w domu rodziców. Tak, tak. Mam tam jeszcze jedną szafkę, do której moja mama poskładała wszystkie rzeczy jakie po mnie zostały, gdy się wyprowadzałam na swoje. Znalazłam spódnicę. I wreszcie nastała właściwa pora, by ją uszyć. Tak to się ułożyło, że akurat Syn miał konkurs tańca regionalnego, więc ta mocno kwiecista, długa, falbaniasta wprost idealnie wpasowała się w okazję.
No i zdążyłam ją uszyć przed oddaniem maszyny do Pana Maszynonaprawiacza. Swoją drogą dreptam dziś i czekam na jakiś może telefon od niego. :D
Dziarsko zabrałam się do pracy. Powycinałam co trzeba i zaczęłam szyć. Teraz wiem, że to była jakaś wielka pomyłka. Potrafiłam wtedy może guzik przyszyć, a tu zadanie pozszywania ręcznie dużych elementów. I dobrze by było po prostej, równo, tak żeby jakoś to wszystko razem dobrze wyglądało.
Chyba nic dziwnego, że szybko się zniechęciłam i puzzlowa-spódnica została odłożona głęboko w czeluściach szafy.
Nie tak dawno robiłam porządki w swoim starym pokoju w domu rodziców. Tak, tak. Mam tam jeszcze jedną szafkę, do której moja mama poskładała wszystkie rzeczy jakie po mnie zostały, gdy się wyprowadzałam na swoje. Znalazłam spódnicę. I wreszcie nastała właściwa pora, by ją uszyć. Tak to się ułożyło, że akurat Syn miał konkurs tańca regionalnego, więc ta mocno kwiecista, długa, falbaniasta wprost idealnie wpasowała się w okazję.
No i zdążyłam ją uszyć przed oddaniem maszyny do Pana Maszynonaprawiacza. Swoją drogą dreptam dziś i czekam na jakiś może telefon od niego. :D
![]() |
| Na żywym ludziu, czyli na mnie :) |
27 marca 2015
13 lutego 2015
Intensywnie szyję
Choć zdrowie mi trochę kuleje i nie czuję się ostatnio najlepiej, to szycia nie zarzucam. Mam głowę pełną pomysłów a szufladę pełną tkanin. Szyję i szyję. Od bladego świtu.
Nowy wiosenny komin z lekkiej dzianiny dla mnie
Nowy wiosenny komin z lekkiej dzianiny dla mnie
Oraz moje ukochane bibaki w paski, kropki, cętki...
7 lutego 2015
Grzeczna i trochę nie :p
Prawie, prawie finał. Muszę jeszcze trochę ją sobie skrócić.
Ogólnie bardzo jestem zadowolona. Jak na pierwszą sukienkę z tkaniny to nieźle. I dużo się nauczyłam - szeroka stójka, wszywanie rękawów, wszywanie zamka krytego w szew boczny przy rękawach oraz dopasowanie wykroju do własnej figury. To ostatnie to trochę nie do końca mi wyszło. Do poprawki przy następnym szyciu jest szerokość w ramionach. Dobrze, że to miękki, trochę lejący się materiał, bo wyglądałabym jak Pudzian :D
Ogólnie bardzo jestem zadowolona. Jak na pierwszą sukienkę z tkaniny to nieźle. I dużo się nauczyłam - szeroka stójka, wszywanie rękawów, wszywanie zamka krytego w szew boczny przy rękawach oraz dopasowanie wykroju do własnej figury. To ostatnie to trochę nie do końca mi wyszło. Do poprawki przy następnym szyciu jest szerokość w ramionach. Dobrze, że to miękki, trochę lejący się materiał, bo wyglądałabym jak Pudzian :D
6 lutego 2015
Klasyczna sukienka
Taka w klimatach lat 40tych. Bo już nie długa i powłóczysta, ale jeszcze nie mocno rozkloszowana dołem.
Z cienkiej melanżowej wełenki w brązach. Szyje się.
Miała być garsonka, ale aktualnie bardziej potrzebna mi jest sukienka na rodzinne spotkania kawowe.
Z cienkiej melanżowej wełenki w brązach. Szyje się.
Miała być garsonka, ale aktualnie bardziej potrzebna mi jest sukienka na rodzinne spotkania kawowe.
28 stycznia 2015
Sukienka z dresówki
Chwaliłam się jakiś czas temu, że udało mi się zakupić caaaaałe mnóstwo dresówki - dobra jakościowo, ładna i gruba. Obszyłam nią już trochę dzieci, ale zasadniczo myślałam jeszcze o czymś dla siebie. Gdy przekonałam się, że szyje się z niej całkiem dobrze i za namową dobrej duszy porwałam się na TO . Wybrałam wersję uproszczoną - bez kieszeni, żeby sukienka trochę straciła na swojej sportowości a zyskała na uniwersalności. Tutorial ten polecam każdemu, bo szyje się wg niego super. Jedynym kłopotem było w moim przypadku nieposiadanie absolutnie żadnej bluzy reglanowej (:-o) ale i z tym jakoś sobie poradziłam.
Efekt końcowy jest bardzo dobry i kocham moją nową sukienkę miłością wielką.
Domowa sesja zdjęciowa - proszę się nie śmiać zbyt głośno ;)
Efekt końcowy jest bardzo dobry i kocham moją nową sukienkę miłością wielką.
Domowa sesja zdjęciowa - proszę się nie śmiać zbyt głośno ;)
7 grudnia 2014
Wianek świąteczny
Popełniłam wianek dla mojej mamy. Na podstawie z brzozowych gałązek w odcieniach brązu, złota i czerwieni. Jest śliczny. Pozazdrościłam i jak tylko zakupię jakieś drobiazgi to sobie też zrobię. Teraz mam, ale taką mniej udaną wersję, co to na szybko była. Zresztą mamy dwoje drzwi, bo wejściowe i wejściowe do budynku, więc przecież mogę sobie dwa mieć. I już :)
| Dla mamy |
![]() |
| Mój / nasz :) |
28 listopada 2014
Proporczyk
Pamiętacie takie coś jak proporczyki? Zbierałam, lubiałam, wieszałam, przypinałam tu i tam. Dzisiaj z rozpędu popełniłam coś na kształt proporczyka. Marynarski taki o ;)
I choć nadal każdą niemal chwilę spędzam szydełkując (i końca nie widać) ...
I choć nadal każdą niemal chwilę spędzam szydełkując (i końca nie widać) ...
... to dzisiaj z tych marynarskich barw powstawało w zasadzie coś zupełnie innego niż trójkątny proporczyk.
A może zgadniecie co to takiego?
19 listopada 2014
Upominek dla dziadka
Nie tak znowu dawno drążyliśmy dynię na latarnię z okazji wiadomego obyczaju. W trakcie tej czynności Syn starannie wybierał pestki, bo jak oświadczył "dziadek bardzo lubi pestki z dyni". Cóż było zrobić. Powybierał, wysuszyliśmy, a potem by jakoś zgrabnie je podarować naprędce uszyłam mały woreczek. Z zielonego ze zwierzątkami. Bo czemu by nie.
2 września 2014
Pierwsza bluzka
Kapelutek jeszcze nie obfotografowany. Za to uszyłam sobie romantyczną bluzeczkę na codzienny użytek. :p
Pomogła mi w tym bardzo "Anna - Moda na szycie" nie ukrywam.
Efekt dla mnie zadowalający. Ach i proszę się nie śmiać - modelka ze mnie żadna :)
Pomogła mi w tym bardzo "Anna - Moda na szycie" nie ukrywam.
Efekt dla mnie zadowalający. Ach i proszę się nie śmiać - modelka ze mnie żadna :)
30 lipca 2014
Bransoletka na drutach
Już od dawna miałam ochotę na taką. Bransoletka warkoczowa robiona na drutach. Z pomocą przyszedł mi wakacyjny numer "Mollie potrafi", w którym jest dokładny opis wykonania najprostszej takiej bransoletki oraz opaski na głowę. Moje dotychczasowe prototypy nie wychodziły do końca tak jak chciałam. Teraz już wiem, że niepotrzebnie wykonywałam oczka brzegowe. Po lekkich modyfikacjach i poświęconej godzince na dzierganie udało się.
Oto moja pierwsza udana warkoczowa bransoletka.
To kolejny wspaniały sposób na wykorzystanie resztek posiadanych włóczek.
Oto moja pierwsza udana warkoczowa bransoletka.
To kolejny wspaniały sposób na wykorzystanie resztek posiadanych włóczek.
30 maja 2014
Czapka na szydełku i nowy kocyk
Pisałam już wcześniej, że zakochałam się w tych prostych szydełkowych czapkach. Pogoda za oknem barowa i w takie dni lekka wiosenna czapeczka jak znalazł. Powstała nowa. Tym razem dla mnie. Z wywiniętym lekko dołem co nadaje jej charakteru kapeluszowego.
Na szydełku powstaje również nowy kocyk. Włóczka Dancing Baby cieniowana kremowo-brązowo-beżami bardzo mi się podoba i dobrze się z niej robi. Myślę, że będę z niej jeszcze w przyszłości coś dziergać.
8 marca 2014
Nowe ubranko
Udało się wykorzystać wolną chwilę. A raczej króciutką chwilkę. Wykorzystałam ją na uszycie nowego ubranka dla telefonu.
Poprzednie było całkiem fajne, ale cienkie i bywało, że czasem coś mi się nacisnęło (a telefon dotykowy) przez etui właśnie. Poza tym minimalnie zbyt ciasna gumka powodowała, że przy wyjmowaniu telefonu zdarzało mi się np. odebrać już rozmowę, choć przecież jeszcze telefon poza "usznym zasięgiem" był.
Teraz ubranko jest podwójne. W środku mięciutka reszta polaru, który został po szyciu kominów dla dzieci. Od zewnątrz materiał z recyklingu, tzn. fragment kieszeni ze starych sztruksowych spodni.
Do tego kawalątek taśmy rzepowej i odrobina ozdobnego ściegu.
Mam nowe etui i ogromną radość, że coś jednak udało się uszyć ;)
Poprzednie było całkiem fajne, ale cienkie i bywało, że czasem coś mi się nacisnęło (a telefon dotykowy) przez etui właśnie. Poza tym minimalnie zbyt ciasna gumka powodowała, że przy wyjmowaniu telefonu zdarzało mi się np. odebrać już rozmowę, choć przecież jeszcze telefon poza "usznym zasięgiem" był.
Teraz ubranko jest podwójne. W środku mięciutka reszta polaru, który został po szyciu kominów dla dzieci. Od zewnątrz materiał z recyklingu, tzn. fragment kieszeni ze starych sztruksowych spodni.
Do tego kawalątek taśmy rzepowej i odrobina ozdobnego ściegu.
Mam nowe etui i ogromną radość, że coś jednak udało się uszyć ;)
Z okazji Dnia Kobiet wszystkim Damom składam najserdeczniejsze życzenia. Miejcie duuużo czasu dla siebie, oryginalnych pomysłów i sił by je realizować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






