Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla domu. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2016

Projekt dnia - wiatrołap jamnik

 Zamówiono psa wiatrołapa. Nigdy dotąd nie szyłam. Coś tam podpatrzyłam w internetach. Coś tam wyrysowałam i uszyłam.


Trochę fotek z etapów szyciowych.









I finalny efekt.


Chyba nie najgorzej wyszedł. Pocieszny jest taki :)

P.S.
Dobrze wiedźmicie i trzymacie kciuki. Maszyna sprzedana. Zamówiłam nową. Czekam na dostawę.

26 lutego 2016

Projekt dnia - wiatrołapy

 Nietypowe szyciowe zamówienie. Miały być wałki chroniące przed wiatrem. Wyszły prostopadłościany :p W zasadzie dobrze, bo wałki lubią się odturlowywać (!) z miejsca przeznaczenia, a takie jak moje nie będą się tak łatwo przesuwały.


Miały być proste, ale dla mnie zawsze aspekt praktyczny jest ważny. Chciałam, żeby dało się je w razie potrzeby wyprać. I tak to powstały osobno gąbkowe elementy obszyte pościelową cieniutką bawełną.


I dopiero do nich uszyłam poszewki z bawełny w marokański wzór.



Poszewki zapinane są na kryte zamki. Jestem z nich szczególnie dumna, bo wyszły mi naprawdę dobrze i są prawie niewidoczne. Po raz kolejny przekonuję się, że praktyka czyni mistrza. Tak wszytych zamków nie powstydziłabym się w żadnej sukience.



Wystarczyło już tylko założyć czarno-białe ubranka.


I tadam!




18 października 2015

W podziękowaniu

 Zamówione poszewki z imionami w formie literkowych aplikacji. Koncepcja wspólna z zamawiającą. Materiały wybierała klientka. Efekt zadowala nas obie.


Mój wywalczony dodatek w postaci wypustki :)

Wypchana testowo 


Ciekawa jestem czy obdarowanym się spodoba.


A tu jeszcze widać kryty zamek - żadne tam zakładki :p


11 maja 2015

Owocowo

Nareszcie chwilka na szycie. Projekt na szybko. Od dawna odkładany. Dla siebie.


I gotowe ściereczki kuchenne z bawełnianej surówki.





14 marca 2015

Skracanie firan i zasłon

 To chyba jedna z najczęstszych przeróbek z jakimi biega się do krawcowej. Widzę to także po moich znajomych i rodzinie, którzy od czasu gdy szyję co i rusz przynoszą mi kupione gotowce do skrócenia lub zwężenia. Szczerze? Nie lubię.

Dlaczego nie lubię przerabiać firan i zasłon?
  Po pierwsze dlatego, że materiału jest dużo a miejsca w domu mało. Muszę czekać na dogodną porę gdy dzieci pójdą spać, potem przesuwać stół w kuchni i lokuję się na podłodze, gdzie i tak materiały muszę kilkakrotnie składać, żeby je pomieścić. To nie sprzyja łatwemu i szybkiemu wymierzaniu odległości i kątów prostych.
I tu osobiste spostrzeżenie o ile podobają mi się komplety z IKEI (i są przystępne cenowo) o tyle nie znoszę na nich pracować. Ile razy miałam z nimi do czynienia tyle razy okazywało się, że metka sobie, a firanka/zasłonka sobie. Ach i kilkakrotnie były krzywo ucięte w tym sensie, że góra i dół leciały pod skosem, co skazywało mnie na odpruwanie taśmy, równanie i tak naprawdę szycie od nowa. Ale nie lubię takiej fuszery i zawsze coś tam kombinuję, żeby całość dobrze wyglądała.
  Po drugie boję się, że coś popsuję. O wiele bardziej niż przy przerabianiu ubrań. Bo też często te tkaniny to różne tam takie sztuczne włókna, które nie wiadomo jak się zachowają pod igłą. Boję się zaciągania nici, snucia, zwijania...
   Po trzecie mało twórcza ta praca, a zajmuje nie mało czasu (to przez to polerowanie podłogi kuchennej ;) ). Ale czego się nie robi dla znajomych i przyjaciół.

  Właściwie jednak to nie chcę pisać o samym skracaniu, a raczej o tym co potem. Bo potem najczęściej zostają mi całkiem spore kawałki materiałów. Właściciele powierzonych mi firanek/zasłonek zazwyczaj ich nie chcą. Mnie z kolei te tkaniny też nie bardzo pasują do moich szyciowych projektów, na składowanie nie mam miejsca, a wyrzucić mi ich zwyczajnie szkoda. Włączam wtedy tryb kombinator i...

...albo szyję poszewki na poduchy albo na przykład jak ostatnio bieżniki na stół.




Spodnia warstwa to zasłonka, górna firanka. Zszyte tak, by wyglądały jak dwa kawałki materiału luźno położone na sobie. W salonie, w którym zawisną firany i zasłony, będą tworzyły całkiem fajną dekorację dużego stołu.

 Tkanin wystarczyło jak widać na dwa całkiem spore bieżniki, a ponadto z resztek białej uszyłam jeszcze dwie taśmy, którymi właścicielka może sobie w razie potrzeby jakiejś odmiany podwiązać dekoracyjnie firanki.


Tutaj cały komplet oczekujący na odbiór. Zdjęcia świeżo po zakończonym szyciu, a tuż przed ostatnim prasowaniem, stąd widoczne jeszcze znaczenia i linie rysowane krawieckim znikopisem.



 Jeśli i Wam zdarza się skracać firanki/zasłonki zachęcam do kreatywnego wykorzystywania pozostałych fragmentów tkanin. Na pewno wpadną Wam do głowy inne świetne rozwiązania.

13 lutego 2015

Zazdrostka w kuchni

 Od czasu, gdy uszyłam sobie firanki i mini-zasłonki do kuchni nie potrzebowałam zazdrostek. Mamy jednak nowych sąsiadów za oknem. I o ile nie przeszkadza mi zaglądanie przez nich do naszej kuchni. Ani też nasze do ich ;) O tyle, z ich okien sypialnianych widać nie tylko kuchnię, ale także nasz pokój, a konkretnie narożnik na którym śpimy. Trochę to jednak zrobiło się dyskomfortowe dla mnie.

Nowe zazdrostki kosztują całkiem niemałe pieniądze. Kupiłam więc trochę gładkiego woalu oraz koronki. Usiadłam i w kilka chwil powstała nowa zazdrostka kuchenna.



Całość prezentuje się aktualnie tak (zdjęcie poniżej) ale nie do końca mi się to podoba. Trochę teraz taki przerost formy nad treścią, więc już myślę intensywnie jak odmienić wiszące boki, by całość współgrała ze sobą.


P.S. I tak, wiem że szyby są brudne. Małe dziecięce rączki codziennie je skutecznie palcują, gdy oglądają co dzieje się w ogrodzie. 

3 stycznia 2015

Poszewka cukierek

 Zostałam poproszona o uszycie poszewki z tkaniny w sowy. Nie widziałam żadnego problemu. Dopóki nie okazało się, że podusia ma kształt wałka i to na nią mam uszyć poszewkę.
Podumałam, pomyślałam, pokombinowałam i w jakąś godzinę powstała cukierkowa poszewka, wiązana na obu końcach póki co sznureczkiem bawełnianym, ale nowy właściciel dokupi sobie gruby sznurek w wybranym kolorze. No nie miałam akurat nic innego na stanie. Zależało mi na czasie, bo to taki mini upominek dla siedmioletniego chłopca "do pierwszego własnego pokoju".


23 grudnia 2014

Tuż przed wigilią

 Pozazdrościłam wszystkim, że mają takie ładne wieńce na drzwiach ;) Zebrałam siły i nam też zrobiłam nowy. Mniejszy trochę, ale radosny i prosty.


Trochę gałązek zostało, więc uwiłam jeszcze pachnący kawowo-anyżowy, który będzie otaczał świeczuchę.




Od wczoraj w domu pachnie choinką. Nie udało się nam w tym roku kupić choinki w nadleśnictwie. Stało się to na tyle popularne, że tydzień przed Świętami były jedynie takie 3 metrowe i większe. Na szczęście mamy w okolicy fajny ogrodniczy sklep. I w domu pachnącego świerka. Nie za dużego, żeby ewentualna wywrotka na Maluszka nie była za bardzo brzemienna w skutki.


Pachnie u nas nie tylko choinka. Pachną też różne przysmaki. Pachnie piernikami, babeczkami z gwiazdką, drożdżowym ciastem, pieczoną karkówką, pomarańczami, goździkami, cynamonem i ... rodzinną radością. :)


Tej ostatniej życzę Wam wszystkim z całego serca.
Wesołych Świąt Kochani!

19 grudnia 2014

Wianki świąteczne - na dokładkę

 Ostatkiem sił moich zrobiłam jeszcze dwa wianki. Potem wszystkie popakowaliśmy i wysłaliśmy jako świąteczne podarunki niespodzianki do bardzo bliskich mojemu sercu osób. Dawno nie czerpałam tyle radości z tworzenia czegoś jak podczas tego wiankowania.




Stosik podczas sesji pakowania.


15 grudnia 2014

Wianki Bożonarodzeniowe

 Tak, tak - dzisiaj znowu powstały kolejne wianki Bożonarodzeniowe.


 Mój warsztat pracy mieścił się dzisiaj na blacie w kuchni. Stół kuchenny okupowany był przez starsze dzieci, a w pokoju stolik jest za niski - sięga tam maluch i bałabym się, że coś złapie, zje, poparzy się.



 Dzisiejszy dzień sponsorowały kolor czerwony i fioletowy.





Każdy inny i każdy ma w sobie coś. Jedne wyglądem są bogatsze. Inne pachną za to oszałamiająco cynamonem lub anyżem. Każdy robiony z myślą o konkretnej osobie a właściwie o konkretnej kobiecie - matce, córce, babci.

Moimi absolutnymi faworytami dzisiejszego dnia jeśli chodzi o drobiazgi dekoracyjne są anyżkowe gwiazdki i bombki z białym makiem.



 Zaskakują mnie z kolei fistaszki. Nie kojarzą się tak bardzo ze świętami, choć to przecież orzechy właśnie - bakalie przecież. W wiankach wyglądają fantastycznie. Nadają lekkości i blasku swoim jasnym kolorem.


Podoba mi się to wicie. Aż mi trochę żal, że tak późno odkryłam w sobie zamiłowanie do wianków.