Było wycinanie i szycie maszynowe
Wypychanie i szycie ręczne (chirurgia dnia jednego - oddział słoniowy ;) )
Potem słonie wędrowały po ogrodzie
Planowały nawet zostać cyrkowcami
W porę jednak udało się je złapać NA BALKONIE!!!
I otulone bąbelkową kołderką wędrują już do dzieciaków.
Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że szycie zabawek nie dla mnie. Ale od czasu do czasu i w tak słusznej sprawie jak ta Fundacyjna szyje się z ogromną przyjemnością :) Zachęcam i Was do wzięcia udziału - jeszcze sporo czasu zostało. Szczegóły TUTAJ






