Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Męskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Męskie. Pokaż wszystkie posty

13 kwietnia 2015

Bibako-czapka

 Taki zwykły cieniaczek szaraczek dla Pana Męża, który nie lubi nic na głowie nosić, a czasem trzeba.
I niecierpliwie przebieram nóżkami by już dotarły metki. Wszyłam sobie próbną a co tam ;)




Ach i materiałów nowych zamówiłam całą masę. Wyklną mnie jak zobaczą ile tego przyszło. Ale chcę uszyć kilka sukieneczek i kilka bombkowych spódniczek. Wersje będą tradycyjnie już pojedyncze więc jeśli ktoś miałby chrapkę to niech się już staje na linii startu, bo wiem, że chętnych trochę jest.

21 lutego 2014

Portfel z materiału

 Mężowi rozleciał się portfel. Taki składany, zapinany na rzep, materiałowy. Szukaliśmy czegoś fajnego, ale albo były wzory dziecięce (księżniczki na przykład) albo cena zastraszająca.

 Pewnego dnia Mąż zaproponował bym spróbowała sama mu coś uszyć. Obejrzałam różne różniste podpowiedzi w internecie. Dobrze się przyjrzałam wysłużonemu, rozlecianemu staruszkowi wycirusowi.


Pomierzyłam, rozrysowałam na kartce, podałam do wstępnej akceptacji i...
... zaczęło się od wycinanek. Ponieważ jest to prototyp wykorzystałam resztki materiału w koty oraz cienkiego jeansu, a także mało praktyczną w użytkowaniu białą lamówkę.


Potem zaczęło się szycie, które chwilami przyprawiało mnie o zawrót głowy. Szpilki zostały moimi naj naj najlepszymi pomocnikami.


Najpierw uszyte zostały wewnętrzne kieszonki na karty.


Potem inne kieszonki, lamówka (białej miałam zbyt mało), rzep wewnętrzny.


I tak powolutku powolutku stworzyło się wnętrze.


Później część zewnętrzna - z kieszonką na monety - i ostateczne zszywanie.



 Całość zajęła mi może ze 3 godziny. Byłoby szybciej gdybym na koniec nie pomyliła się w jednym momencie. Musiałam pruć i szyć ponownie. Ogólnie jestem zadowolona z efektu końcowego. Jest wiele niedociągnięć, jak m.in. krzywe obszycie lamówką. Nie łatwo zszyć np. 8 warstw materiału i to blisko bliziutko krawędzi. Na szczęście mój ukochany Kanciak (Singer Heavy Duty) dał sobie świetnie radę. Portfel już kolejnego ranka wędrował w Mężowskim plecaku.
W pracy oczywiście najpierw śmiano się z Męża, że biała lamówka, że koty takie mało męskie. Ale potem zaczęły się pytania i prośby o uszycie podobnych.My wiemy, że to był/jest prototyp. Mam już pomysł na taki portfel z prawdziwego zdarzenia, któremu poświęcę więcej czasu i ładnie wykończę.

Ach i może się wtedy zbiorę w sobie i wreszcie jakiś tutorial powstanie ;)


6 czerwca 2013

Tydzień XXII

 Miałam nie szyć w minionym tygodniu. A jednak nie powstarzymałam się. Glównie czas swoj poświęciłam rzeczywiście na dzierganie sweterka dla mamy. Mam już tył i wykańczam właśnie przód. Zostało mi jeszcze 15 dni i do zrobienia rękawy i golfik. Potem zszyć, przeprać i gotowe. Powinnam zdążyć.
Jednak trochę było szyciowo. Skończyłam spodnie dla mojego męża. Szorty na gumce z czarnego lnu. Z naszywaną kieszenią z tyłu i wszywanymi kieszeniami po bokach. Było to nie lada wyzwanie, bo spodnie w rozmiarze duuużym - mniej więcej 4XL. Ale udały się, pasują i będą do biegania po domu i ogrodzie. Na lato (którego na razie nie widać) w sam raz.


Było też mocno serduszkowo. Próbuję wykorzystywać wszystkie skraweczki materiału. Może ktoś skusi się na serduszka z kilka dosłownie złotych, które świetnie ozdobią dom. A mnie nie będzie się łamało serce, gdy wyrzucam materiały do kosza. Ponadto każde szycie to nauka i ćwiczenie nowych umiejętności.


A propos nauki w planach mam kurs szycia w Krakowie. Tylko muszę znaleźć sponsora, bo i kurs drogi i dojazdy trzeba doliczyć. Ale choć wiele już nauczyłam się sama, ciągle jestem niepewna wielu rzeczy i na pewno taki kurs przydałby mi się nie tylko aby poszerzyć wiedzę i umiejętności, ale także by mi dodać odwagi i wiary we własne umiejętności.

A dzisiaj na szybciutko powstał nowy pokrowiec na mój telefon. Dwie warstwy tej samej kolorystycznie bawełny, w górnej części szeroka gumka, która zabezpiecza telefon przed wypadaniem i samowolnym telepaniem się w mojej przepastnej torebce. Poprzedni zgubiłyśmy gdzieś z córeczką podczas spaceru. Może to i dobrze, bo ten niezwykle mi się podoba. I jest bardzo praktyczny. Kolorowy, wiosenno-kwiatowy, wygodny i można go śmiało prać.



Na uszycie czeka już 5 kolejnych śliniaków. Materiały mam powykrawane, lamówki przygotowane, czas tylko znaleźć chwilę na ich zszycie. Trzy pójdą mam nadzieję w świat, a dwa zostaną u nas. Bardzo się przekonałam do tych śliniako-fartuszków i gdy tylko nie są akurat w praniu to dużo chętniej z nich korzystam niż z tradycyjnych. O wiele lepiej zabezpieczają odzież dziecka i nie plączą się podczas jedzenia gdzieś tam pod brodą, nie kręcą wokół małej szyjki, dzięki czemu ja się mniej denerwuję, a córeczka ma więcej swobody podczas posiłków.