25 listopada 2013

Gwiazdkowy zawrót głowy

 Mam całe mnóstwo zamówień na szydełkowe mini-dzieła. Niezwykle się cieszę, choć jednocześnie przekłada się to na brak czasu. Dosłownie każdą chwilę poświęcam nitce i szydełku. Każdą, którą uda się wyszarpać zabieganej codzienności. A jeszcze dwa nie-szydełkowe zamówienia mam. Nie myślcie, że się chwalę. Po prostu cieszę się ogromnie, że wreszcie moje prace komuś się podobają. I choć nawet w domu mam sceptyków co i rusz mówiących, że "za te pieniądze to nie warto". To ja się cieszę każdą nowo stworzoną rzeczą.

Ach no i chore dziecko mam niestety na dokładkę, co trochę ogranicza mój wolny czas. Skąd tym razem przyniosło do nas wirusa nie wiem. Chyba dobrze, że wreszcie zimowo się robi. Trochę odsapnę od tych wiecznych katarów i kaszli.

22 listopada 2013

Szydełkowy zawrót głowy czyli gwiazdki na szydełku

 Pisałam, że szydełkuję na potęgę. Nie spodziewałam się, że świąteczne gwiazdeczki i śnieżynki wzbudzą aż tak duże zainteresowanie. Jedno zamówienie jeszcze nie wysłane a już pojawia się kolejne. W każdej wolnej chwili wywijam szydełkiem. Przyznam, że wczoraj idąc się kąpać zastanawiałam się czy aby nie zabrać ze sobą szydełka do wanny. To już chyba choroba jakaś jest. Hihi! Ale lubię tak chorować.To znaczy od czasu do czasu, bo ogólnie to chyba jednak bardziej kręci mnie szycie. W każdym razie od wszystkiego trzeba odpocząć, a druty i szydełko świetnie się do tego nadają.
Mniej lubię proces wykończeniowy - czyli pranie, ewentualne krochmalenie, naciąganie, szpilkowanie, suszenie. Dla końcowego fantastycznego efektu jest to jednak niezbędne. Robię to więc hurtem. Zaciskam zęby i ... wbijam te szpilki i wbijam, i wbijam.




A to tylko połowa tego co się suszy aktualnie. Plus na stanie kolejne 20 gwiazdeczek. I nadal się robią.

21 listopada 2013

Warsztaty szyciowe - spotkanie 7

 Wreszcie ukończyłam moją spódniczę szytą w ramach warsztatów. Jestem z niej niezwykle dumna, bo to mój pierwszy wszywany zamek, pierwszy pasek z prawdziwego zdarzenia, zaszewki robione nie "na oko", podszewka, ładnie wykończone rozcięcie z tyłu. No żyć nie umierać.
No i w sumie zrobiłam też drugą taką samą, tylko bez podszewki, tak? Czekam aż będzie chwilka to zrobię i dorzucę zdjęcia.
 A co dalej? Tym razem na szybko jeszcze nauczyłam się jak wszywać kryty zamek na półstopce. Co muszę sobie przećwiczyć jeszcze na spokojnie w domu, bo na razie nie do końca ogarniam. I ustaliłam co będę szyć dalej. Bo teraz każda z nas wybiera sobie model z burdy, dopasowuje z pomocą Instruktorek wykrój do swojej figury i szyje dla siebie jakieś coś. W moim przypadku będzie to sportowy żakiet. Letni taki, bo bez podszewki, za to z podwójnym kołnierzem. W Burdzie model oznaczony jest jako trudny i trochę sama mam wątpliwości czy podołam, ale chcę, chcę, chcę. A z pomocą Instruktorek może się uda. Wybrałam ten model także dlatego aby nauczyć się  czegoś nowego. A tam i kołnierz, i wszywanie rękawów i ogólnie sporo sporo nowych umiejętności krawieckich do zdobycia. Także teraz czeka mnie poszukiwanie fajnego materiału i zakup. No i za tydzień do dzieła.

19 listopada 2013

Szydełko w ruchu

 Święta coraz bardziej już w naszych myślach, więc pojawiły się pierwsze zamówienia. Dziobię aktualnie gwiazdeczki w ilościach hurtowych ;)
Ale w międzyczasie także delikatną serwetkę dla klientki. Fajnie się wyrabiam i może, może kiedyś szarpnę się na ogromną szydełkową narzutę z elementów.

14 listopada 2013

Wyrożnienie nr 1 - The Versatile Blogger Award

 Nigdy nie lubiałam tych wszystkich zabaw łańcuszkowych. Ani tradycyjnych - kiedyś tam w szkole w wersji papierowo-listowej, ani tych internetowych - mailowych, blogowych. Ale przyznam, że otrzymać wyróżnienie ;) jest niezwykle miło. Tak sobie myślę, że od czasu do czasu, jeśli tylko forma jest przyjemna to czemu nie.

 Zasady są następujące:
Piszę 7 nieznanych faktów o sobie na blogu. I nominuję kolejne 7 osób z blogowego świata do wyróżnienia, bo i one mogły podzielić się swoimi tajemnicami.

To co by tu o mnie:
 1. Odkąd pamiętam nie mogłam mieć wolnych rąk. Cały czas musiałam coś robić. Do dzisiaj nie potrafię ot tak relaksować się przed telewizorem. Ręce mam zawsze zajęte i stąd miłość do drutów, szydełka, igły i nici oraz maszyny (też bywa, że szyję zerkając w telewizor).
 2. Uwielbiam słodkości. I tylko niebiosom dziękuje, że mam dobrą przemianę materii i nie widać tego po mnie :p
 3. Kocham wędrówki górskie i pływanie pod żaglami. Choć trudno połączyć te dwie miłości w jedne wakacje - przynajmniej w Polsce.
 4. Lubię poznawać ludzi i wysłuchiwać ich opowieści, choć nie tak łatwo nawiązuję nowe kontakty.
 5. Jestem idealną powierniczką tajemnic - mam dobrą pamięć, ale nie do szczegółów, więc po krótkim czasie plączą mi się w głowie różne informacje i nawet gdybym chciała zdradzić czyjąś tajemnicę to nie jestem w stanie hihi :)
 6. Moim marzeniem było studiować matematykę. Moi bliscy jednak uznali, że nie jestem świadoma czym się je taką matematykę wyższą i odwiedli mnie od tego pomysłu. Nie wiem jakby to było.
 7. Gram trochę na gitarze klasycznej i pianinie. Lubię bardzo śpiewać. Kiedyś nauczę się grać na skrzypcach - ot tak dla własnej przyjemności. Skrzypce już mam, tylko czasu brakuje.


Do zabawy nominuję i zapraszam autorki blogów (o ile tylko mają ochotę):
Anita się nudzi ; Igielnia ; Zapałka ; 1001 pomysłów ; SewQuest ; ArtMamowanie

13 listopada 2013

Przedsmak zimy

 Zbliżają się święta Bożego Narodzenia i w ogóle ten wyjątkowy zimowy czas. I u mnie powolutku tworzą się świąteczne akcenty i dekoracje. Na pierwszy strzał szydełkowe gwiazdeczki / śnieżynki.


12 listopada 2013

Igielnik

 Pozazdrościłam tym, którzy już mają. A że jestem ostatnio zauroczona kropami to uszyłam i sobie.
Kwiatuchowy igielnik w kropki.


Oczywiście igiełki od razu go zaatakowały.


Wreszcie zrobiłam sobie łaty na domowych, pękniętych pod kolanami, ale naj naj najulubieńszych spodniach.


Z bliska widać jak niełatwo jest szyć prosto nogawkowe łaty na twardym jeansie.


Ale są ;)

11 listopada 2013

Warsztaty szyciowe - spotkanie 5

 W minioną środę odbyły się kolejne warsztaty szyciowe. Prawie, prawie udało mi się skończyć szyć moją spódnicę. Przygotowałam sobie podszewkę tak, aby na spotkaniu móc pociągnąć pracę mocno do przodu. Stety, niestety siedziałam z moimi dobrymi koleżankami i gadałyśmy i gadałyśmy. A że one trochę do tyłu z robotą, to raz jednej pomagałam, raz drugiej. Ostatecznie udało mi się wszyć zamek do spódnicy, przyszyć podszewkę ręcznie do zamka i przygotować pasek, tzn wyciąć, podkleić flizeliną, zrobić wypustkę i zaprasować do wszycia. Myślę, że za tydzień spokojnie wykończę moje dzieło. W planach mamy też uczyć się wszywać różne zamki - zwykły tak aby nie było widać ząbków, metalowy tak aby ząbki suwaka były widoczne, kryty. To będzie naprawdę ważna nauka, więc muszę uważać. I nie zapomnieć zabrać notatnika, co do tej pory zdarzało mi się notorycznie hihi. A na jeszcze kolejnych będziemy przerabiać własne ubrania, tzn. co kto ma do przerobienia/dopasowania to ma przynieść i będziemy sobie upiększać odzież ;)

 A w domu mój kochany Mąż wziął kilka dni wolnego, żebym miała czas na szycie. Udało mi się stworzyć dwie sukieneczki dziewczęce wg całkowicie własnego pomysłu i przygotować konstrukcję do uszycia dwóch kolejnych, też własnego pomysłu. Ogólnie udało się sporo uszyć. Liczyłam na więcej, ale raz wyskoczył mi wyjazd z mamą, a raz musiałam skorzystać z wizyty u lekarza, bo źle się czułam. Tak czy siak jestem bardzo wdzięczna Mężowi i zadowolona.

7 listopada 2013

Cieszę się :)

 Szybciutko piszę tylko, że bardzo bardzo się cieszę, że coraz więcej osób tutaj zagląda. Po komentarzach tego nie widać, ale... obejrzałam sobie dzisiaj statystyki i okazało się, że na początku miesięcznie mój blog miał kilkanaście odsłon. Aktualnie miesięcznie jest ich już kilkaset. Może nie jest to maaasaaaaa, ale jest duży postęp. Cieszę się, bo blog to dla mnie źródło mobilizacji do działania.
Wszystkim dziękuję :)

Dresowe spodenki dziecięce

 Wiele czytałam i słyszałam o dzianinie punto. Że dobrze się szyje, że przyjemna w dotyku, dobra gatunkowo i ładne kolory. Przy okazji innych zakupów pokusiłam się o zakup metra. Z niego właśnie powstały dziewczęce spodenki.


 Dodatkowo wzbogaciłam szlufkami i szarfą z kolorowej bawełny do wiązania, aby nadać ciekawego charakteru. Szarfę można oczywiście wymieniać na inne i zyskiwać nowe kolorystyczne akcenty ;)




W efekcie końcowym powstały bardzo zgrabne wygodne spodenki z prostą nogawką i kolorową kokardą.





 Dzianinę Punto szyło mi się rzeczywiście bardzo przyjemnie. Z wyniku szyciowego jestem bardzo zadowolona. Mała dziewczynka chyba też, bo chętnie paraduje w nowym nabytku.
Dodam, że zastanawiam się, czy nie uszyć podobnych spodni synowi, sobie, a krótkich mężowi. ;)

5 listopada 2013

Co się szyje

Dzisiaj zdjęciowo. Wprawdzie mój stary aparat nie jest wysokich lotów, a do tego zepsuła mu się lampa i działa tylko wtedy kiedy sama zechce. Liczę - przyznaję szczerze - że po Świętach ;) uda mi się zakupić coś lepsiejszego. Nie ukrywam też, że mamy dosyć ciemne mieszkanie i gdy za oknem jesienna pogoda to ze zdjęciami (robionymi naszym staruszkiem) nie jest dobrze. Coś tam jednak widać. No to siup.

Spódnica podstawowa szyta na warsztatach - w rzeczywistości kolor bardziej szaro-ziemisty

Zbliżenie i lepiej widoczny kolor

Druga spódnica szyta równolegle dla utrwalenia wiadomości ;)
Szyta z cienkiego materiału jeansowego.

Tu też lepiej widać kolor

Moja pierwsza czapka dla Córki - na nieco spokojniejszym modelu ;)

Uszko

Spodenki dla Córki

Pas i wszyta gumka

Dół nogawki

Dodatki do spodenek, ktore aktualnie się szyją, bo takie "gołe" spodnie wydawały mi się mało ciekawe

4 listopada 2013