Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełkowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szydełkowanie. Pokaż wszystkie posty

28 listopada 2014

Proporczyk

 Pamiętacie takie coś jak proporczyki? Zbierałam, lubiałam, wieszałam, przypinałam tu i tam. Dzisiaj z rozpędu popełniłam coś na kształt proporczyka. Marynarski taki o ;)


marynarska chorągiewka

I choć nadal każdą niemal chwilę spędzam szydełkując (i końca nie widać) ...


... to dzisiaj z tych marynarskich barw powstawało w zasadzie coś zupełnie innego niż trójkątny proporczyk.

marynarskie kolory


A może zgadniecie co to takiego?


28 października 2014

Sezon ozdób choinkowych

 Tak właśnie jak w tytule. Sezon ozdób świątecznych uważam za otwarty, gdyż napłynęło pierwsze zamówienie. Trochę krucho u mnie z czasem, ale i przy dwójce dzieci małych i ładnej pogodzie można sobie poradzić. Dzisiaj wyglądało to tak.


24 października 2014

Okrągły obrus na szydełku

 Korzystając z nieobecności maszyny oraz kilku(set) wolnych chwil wśród domowych obowiązków i zabaw z dziećmi wyszydełkowałam obrus. To największe moje szydełkowe dzieło. Muszę go jeszcze wyszpilkować ;) Ale już w swojej nienaciągniętej wersji robi na mnie wrażenie. Ma dobrze ponad 50 cm w obwodzie.



21 sierpnia 2014

Pani od serwetki

 Spędziliśmy kiedyś kilka dni we wspaniałym pensjonacie. Właścicielka tak bardzo zapadła mi w serce, że po powrocie zrobiłam dla niej serwetkę na szydełku i wyhaftowałam obrazek i wysłałam w formie podziękowania wraz z listem.

 Niedawno znów zagościliśmy w tym wspaniałym miejscu. I jakieś było nasze zdziwienie gdy Pani Gospodyni bez większych kłopotów rozpoznała nas i swojej córce przedstawiła właśnie jako "Panią od serwetki z rodziną". Było to niezwykle miłe dla nas. Dla mnie szczególnie ;)
A że i tym razem pobyt był wspaniały to wkrótce wysyłamy kolejne podziękowanie. W paczuszce będzie słonik z poprzedniej notki, jeden z puchowych śliniaków, kilka innych drobiazgów i słoiczek domowych konfitur brzoskwiniowych. Abym nadal była serwetkową Panią słoiczek dostanie taki oto czepeczek.





27 lipca 2014

Kubeczkowe ubranko z sową

 Zrobiłam na zamówienie. Pierwsze takie. Świetnie mi się robiło i super efektownie wyszło (tiaaa no wcale się nie chwalę :p )






13 lipca 2014

Kapelusz dziecięcy na szydełku

 Oj starczyło mi tej włóczki i na kocyki i na ubranka dla kubeczków i jeszcze na kapelusik na chłodniejsze dni dla małej dziewczynki. Udany, polubiony i noszony z zadowoleniem.


Tylny "szew" zakręcony





24 czerwca 2014

Kwadratowy szydełkowy kocyk


Trochę mi zostało żółtej włóczki, więc popełniłam jeszcze jeden szydełkowy kocyk. Tym razem bez aplikacji i falbanek na brzegach.




11 czerwca 2014

Ubranka na kubki

 Miałam ogromną przyjemność zrobić dwa ubranka na kubeczki.


Ubranka wymyśliłam sobie jako nagrody w moim konkursie na drugim blogu. Robiłam takie po raz pierwszy. Na pewno nie ostatni. Choć sama początkowo myślałam, że to małopraktyczne, bo trzeba zdejmować do mycia i prać i w ogóle, po wyszydełkowaniu uznałam, że są fantastycznym prezentem. A jak musi smakować herbatka w jesienne lub zimowe chłody z takiego elegancko ubranego kubeczka?!





No i jest jeszcze jeden plus - ubranko może być zakładane dla ochrony dziecięcych łapek, które nie lubią gorrrrących kubeczków.





Wróciła maszyna. Niestety podczas transportu z serwisu znów złamała się igła. Jak bardzo niedelikatnie muszą się kurierzy obchodzić z paczkami, skoro naprawdę dobrze zabezpieczona, poowijana kocem, obłożona gazetami, w oryginalnym kartonie maszyna i tak doznała takiej awarii. I to zarówno podczas podróży do serwisu, jak i teraz podczas powrotu. Nie wiem jeszcze jak pracuje, bo muszę zaczekać na chwilkę spokoju. Tym razem jednak nie jestem zadowolona po-serwisowo. Maszyna już na oko wygląda nienajlepiej, tzn. jest ubrudzona, trochę porysowana, klapka przy szpulce nie odskakuje już przy otwieraniu tylko muszę podważać ją igłą, a nasmarowana jest w środku tak, że aż głowa mała. Podczas gdy nawet w instrukcji jest napisane, żeby nie przesadzać z olejem.
Ech, mam nadzieję, że przynajmniej szyć będzie dobrze, bo trochę rzeczy na nią czekało.

5 czerwca 2014

Kocyk na szydełku

 Udało się w krótkim czasie skończyć kocyk, o którym pisałam poprzednio. Już wkrótce wraz z innym (muszę dopiero obfocić) będzie do zakupienia w moim butiku na Artillo lub na DaWandzie.






Aktualnie szyciowo znów łatam dziury w spodniach mojego przedszkolaka ;) A szydełkowo powstały też dwa mini wytworki na prezent dla znajomych. Jak tylko obdarowani będą je mieć w łapkach to pokażę i tutaj.

30 maja 2014

Czapka na szydełku i nowy kocyk

 Pisałam już wcześniej, że zakochałam się w tych prostych szydełkowych czapkach. Pogoda za oknem barowa i w takie dni lekka wiosenna czapeczka jak znalazł. Powstała nowa. Tym razem dla mnie. Z wywiniętym lekko dołem co nadaje jej charakteru kapeluszowego.


Na szydełku powstaje również nowy kocyk. Włóczka Dancing Baby cieniowana kremowo-brązowo-beżami bardzo mi się podoba i dobrze się z niej robi. Myślę, że będę z niej jeszcze w przyszłości coś dziergać.



24 kwietnia 2014

Czapka na szydełku

 Jak wspominałam w jednej z poprzednich notek dłubię czapki na szydełku. Pierwsza dla córci już skończona. Żeby nie wystawały małej uszka dodatkowo tył i boki są nieco dłuższe. Nosi się dobrze, nie spada i chyba jest wygodna, bo córka nie zdejmuje jej z głowy, co czasem u małych dzieci się zdarza.

Oto i ona.

Przód czapki

Bok czapki

Tył z mało widocznym szwem ;)

Teraz z resztek tej samej włóczki robię czapkę dla siebie. A potem czeka mnie czapka syna, który zażyczył sobie w innych kolorach i muszę dopiero zamówić włóczkę.

12 kwietnia 2014

Czapka na szydełku

 Wspomagając się tym tutaj rewelacyjnym tutorialem i wprowadzając odrobinę swoich modyfikacji, próbuję wyszydełkować pierwszą czapeczkę. Pierwszą ofiarą czapeczkowania będzie córcia, dla której albo nie znajduję nic prostego i ładnego, albo ma to cenę tak zawrotną, że głowa boli. Jak się uda obczapeczkuję zapewne całą rodzinę. Siebie też :)

 W panelu nadal wyszywają się dziurki. Oj jak ja tego nie znoszę. I zamiast się zebrać dłubię to i dłubię. Idzie mi jak przysłowiowa "krew z nosa".