Nowy pomysł. Baaardzo mnie samej się podoba. Śliniaki są ciensze, bo bez wypełnienia, ale tak samo nie przemakają szybko, bo to jednak jeans. Fajnie się kontrastują z tymi różnymi dodatkami. A że od różnych kolorowych tasiemek w pasmanteriach aż oczy bolą, to nic tylko przebierać i szyć szyć szyć.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bapron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bapron. Pokaż wszystkie posty
10 lutego 2016
2 lutego 2015
12 listopada 2014
Grasz w zielone?
Mówi się, że szewc bez butów chodzi. U mnie raczej dzieci krawcowej bez śliniaka. Dziś w porze obiadowej, gdy Mały wszczął już alarm głosowy, zorientowałam się, że wszystkie śliniaki są w praniu albo akurat się suszą. OLABOGA! Postawiłam obiadek na kuchence i dalejże machać nożyczkami, szpilkami i pedałować na maszynie. Naprędce powstał zielony, radosny śliniotuszek.
Maluszek bezzwłocznie został zamiksowany w śliniaka i pełen radości mógł cieszyć się posiłkiem.
Maluszek bezzwłocznie został zamiksowany w śliniaka i pełen radości mógł cieszyć się posiłkiem.
Po raz kolejny zachwycam się tym pomysłem autorki śliniotuszków. Sama nie wyobrażam sobie już powrotu do zwykłych śliniaków. Co mnie tak zachwyca? Śliniotuszki jak widać na powyższym zdjęciu świetnie chronią dużą powierzchnię ubranka, nie plączą się dziecku koło rączek i buzi, nie zwijają się, nie okręcają wokół szyi, nie trzeba za nimi gonić. Jednocześnie nie krępują ruchów dziecka i mogą być niesamowicie kolorowe, podczas gdy tradycyjne często są białe z jakimiś kolorowymi akcentami tylko. Są z naturalnych materiałów i mimo, że są przepuszczalne (choć rozważam użycie w przyszłości tkanin półprzepuszczalnych lub nieprzepuszczalnych jako dolną warstwę) to do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby przemokły. A dzięki ich chłonności wszystko co nie trafi do buzi zatrzymuje się na śliniaku, a nie na kolanach ;p Dla potwierdzenia słów poniżej dokumentacja zdjęciowa PO obiadku.
29 października 2014
22 września 2014
Pierwszy taki duży
Komplecik śliniaków w kolorystyce chłopięcej uważam za wykonany. Na zdjęciach (niestety w pochmurny dzień) jeszcze nie są w 100% wykończone, ale w rzeczywistości już już :)
Cztery słonie, zielone słonie...
A ponieważ w tyle też bawełniana tkanina w krateczkę śliniaki mogą być używane dwustronnie :)
21 września 2014
20 września 2014
Chłopięco i kolorowo
Realizuję właśnie jedno z zamówień na śliniotuszki. Mają być chłopięce w kolorach, choć każdy inny. Jednocześnie staram się, by tworzyły wizualnie komplet.
Przez problemy z dostawcą wypełnienia mam prawie dwutygodniową obsuwę. Wykorzystuję więc każdą chwilę w ciągu dnia by w dziennym świetle podciągnąć projekty. Śliniakowy jest już na ukończeniu.
Słoniki i łączka z żyrafkami tak się spodobały mojej córce, że będę musiała jej uszyć jakiś fartuszek z tych tkanin.
Przez problemy z dostawcą wypełnienia mam prawie dwutygodniową obsuwę. Wykorzystuję więc każdą chwilę w ciągu dnia by w dziennym świetle podciągnąć projekty. Śliniakowy jest już na ukończeniu.
| zestaw przed lamówkowaniem |
| lubię ten zestaw kolorystyczny beże i pomarańcze |
| z tyłu zielona kratka (słabo ten zielony na zdjęciach wychodzi) |
Słoniki i łączka z żyrafkami tak się spodobały mojej córce, że będę musiała jej uszyć jakiś fartuszek z tych tkanin.
15 września 2014
Tydzień Szycia Dzieciom - Dzień 7
Oj było wczoraj ciężko z czasem. Ostatecznie nic nie uszyłam. Jednak spełniłam warunek TSD bo przez ponad godzinę przygotowywałam sobie cacany, nowiutki szablon z baaaardzo grubej tektury do moich ukochanych śliniotuszków dziecięcych. Trwało to tyle, bo chciałam, żeby był równiusieńki. Przerysowywanie, wymierzanie, rysowanie, wycinanie nożykiem do tapet ... oj działo się.
W planach mam jeszcze obfotografowanie wszystkich wytworków, które powstały w ramach TSD w lepszym dziennym świetle. Czy się uda?
I postanowiłam wziąć udział w rozdawajce dla TSD - link na prawym pasku bocznym. Może ktoś jeszcze zechce spróbować szycia dla dzieci :)
Tak na marginesie podbają mi się te tkaniny. Oj wiedziałabym ja co z nich uszyć.
W planach mam jeszcze obfotografowanie wszystkich wytworków, które powstały w ramach TSD w lepszym dziennym świetle. Czy się uda?
I postanowiłam wziąć udział w rozdawajce dla TSD - link na prawym pasku bocznym. Może ktoś jeszcze zechce spróbować szycia dla dzieci :)
Tak na marginesie podbają mi się te tkaniny. Oj wiedziałabym ja co z nich uszyć.
4 sierpnia 2014
Nowe śliniaki
Tym razem takie bardziej chłopięce - lokomotywa i dźwig. I bardziej puchate, bo z grubszą ociepliną. Takie nawet bardziej mi się podobają. I w praktyce też się sprawdzają dobrze.
17 lipca 2014
10 maja 2014
Śliniak
Bez szycia jak bez ręki. Znalazłam chwilę i pretekst, bo mi córka powyrastała z wszystkich śliniaczków-fartuszków. A że właśnie teraz jest na etapie "ja siama" i różnie się to kończy, MUSIAŁAM uszyć nowy śliniaczek.
Jutro śliniak będzie przechodził swoje pierwsze testy. Jeśli taki powiększony rozmiar będzie dobry to uszyję jeszcze kilka nowych śliniaków. Resztki tkanin do wykorzystania w tym celu na pewno się znajdą.
Wykorzystałam posiadane resztki materiału w kwiatowy wzorek oraz również resztkę lamówki. Do środka dodatkowo dołożyłam warstwę ociepliny, żeby było grubiej i przyjemniej zarazem.
Przestebnowałam też dodatkowo cały śliniak dookoła 1 cm od lamówki, żeby się wszystko lepiej układało. W zbliżeniu na zdjęciu widać że szycie średnio dokładne i równe. Wszystko na szybko i dla siebie. A przyznam, że jak się nie przygląda jakoś szczególnie to normalnie tego nie widać.
Z doświadczenia wiem, że w miejscach pod pachami lamówka lubi się w tym modelu śliniaka odrywać, więc tym razem wzmacniałam te miejsca kilkakrotnym przeszyciem. Mam nadzieję, że pomoże.
Jutro śliniak będzie przechodził swoje pierwsze testy. Jeśli taki powiększony rozmiar będzie dobry to uszyję jeszcze kilka nowych śliniaków. Resztki tkanin do wykorzystania w tym celu na pewno się znajdą.
6 czerwca 2013
Tydzień XXII
Miałam nie szyć w minionym tygodniu. A jednak nie powstarzymałam się. Glównie czas swoj poświęciłam rzeczywiście na dzierganie sweterka dla mamy. Mam już tył i wykańczam właśnie przód. Zostało mi jeszcze 15 dni i do zrobienia rękawy i golfik. Potem zszyć, przeprać i gotowe. Powinnam zdążyć.
Jednak trochę było szyciowo. Skończyłam spodnie dla mojego męża. Szorty na gumce z czarnego lnu. Z naszywaną kieszenią z tyłu i wszywanymi kieszeniami po bokach. Było to nie lada wyzwanie, bo spodnie w rozmiarze duuużym - mniej więcej 4XL. Ale udały się, pasują i będą do biegania po domu i ogrodzie. Na lato (którego na razie nie widać) w sam raz.
Jednak trochę było szyciowo. Skończyłam spodnie dla mojego męża. Szorty na gumce z czarnego lnu. Z naszywaną kieszenią z tyłu i wszywanymi kieszeniami po bokach. Było to nie lada wyzwanie, bo spodnie w rozmiarze duuużym - mniej więcej 4XL. Ale udały się, pasują i będą do biegania po domu i ogrodzie. Na lato (którego na razie nie widać) w sam raz.
Było też mocno serduszkowo. Próbuję wykorzystywać wszystkie skraweczki materiału. Może ktoś skusi się na serduszka z kilka dosłownie złotych, które świetnie ozdobią dom. A mnie nie będzie się łamało serce, gdy wyrzucam materiały do kosza. Ponadto każde szycie to nauka i ćwiczenie nowych umiejętności.
A propos nauki w planach mam kurs szycia w Krakowie. Tylko muszę znaleźć sponsora, bo i kurs drogi i dojazdy trzeba doliczyć. Ale choć wiele już nauczyłam się sama, ciągle jestem niepewna wielu rzeczy i na pewno taki kurs przydałby mi się nie tylko aby poszerzyć wiedzę i umiejętności, ale także by mi dodać odwagi i wiary we własne umiejętności.
A dzisiaj na szybciutko powstał nowy pokrowiec na mój telefon. Dwie warstwy tej samej kolorystycznie bawełny, w górnej części szeroka gumka, która zabezpiecza telefon przed wypadaniem i samowolnym telepaniem się w mojej przepastnej torebce. Poprzedni zgubiłyśmy gdzieś z córeczką podczas spaceru. Może to i dobrze, bo ten niezwykle mi się podoba. I jest bardzo praktyczny. Kolorowy, wiosenno-kwiatowy, wygodny i można go śmiało prać.
Na uszycie czeka już 5 kolejnych śliniaków. Materiały mam powykrawane, lamówki przygotowane, czas tylko znaleźć chwilę na ich zszycie. Trzy pójdą mam nadzieję w świat, a dwa zostaną u nas. Bardzo się przekonałam do tych śliniako-fartuszków i gdy tylko nie są akurat w praniu to dużo chętniej z nich korzystam niż z tradycyjnych. O wiele lepiej zabezpieczają odzież dziecka i nie plączą się podczas jedzenia gdzieś tam pod brodą, nie kręcą wokół małej szyjki, dzięki czemu ja się mniej denerwuję, a córeczka ma więcej swobody podczas posiłków.
20 maja 2013
Tydzień XX - Pierwsza sukienka / My first pillowcase dress
Nareszcie się udało. Jest pierwsza sukienusia. Prosta z gumką, wiązana na ramionach lamówkami. Na dole osdobna koroneczka. Prosta, szybka do uszycia, a bardzo wdzięczna. Uszyłam ją z resztki bawełny, która mi została. Przydała się bardzo nowa stopka do obrzucania brzegów. Bardzo fajnie się nią szyje. Materiał na brzegu sie nie marszczy, a nitka ładnie układa. Jest to dla mnie spora pomoc w estetycznym wykańczaniu ubrań.
Wieczorem zabieram się za wykrawanie i będę szyła podobne, ale z lnu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


