Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Home deco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Home deco. Pokaż wszystkie posty

26 lutego 2016

Projekt dnia - wiatrołapy

 Nietypowe szyciowe zamówienie. Miały być wałki chroniące przed wiatrem. Wyszły prostopadłościany :p W zasadzie dobrze, bo wałki lubią się odturlowywać (!) z miejsca przeznaczenia, a takie jak moje nie będą się tak łatwo przesuwały.


Miały być proste, ale dla mnie zawsze aspekt praktyczny jest ważny. Chciałam, żeby dało się je w razie potrzeby wyprać. I tak to powstały osobno gąbkowe elementy obszyte pościelową cieniutką bawełną.


I dopiero do nich uszyłam poszewki z bawełny w marokański wzór.



Poszewki zapinane są na kryte zamki. Jestem z nich szczególnie dumna, bo wyszły mi naprawdę dobrze i są prawie niewidoczne. Po raz kolejny przekonuję się, że praktyka czyni mistrza. Tak wszytych zamków nie powstydziłabym się w żadnej sukience.



Wystarczyło już tylko założyć czarno-białe ubranka.


I tadam!




18 października 2015

W podziękowaniu

 Zamówione poszewki z imionami w formie literkowych aplikacji. Koncepcja wspólna z zamawiającą. Materiały wybierała klientka. Efekt zadowala nas obie.


Mój wywalczony dodatek w postaci wypustki :)

Wypchana testowo 


Ciekawa jestem czy obdarowanym się spodoba.


A tu jeszcze widać kryty zamek - żadne tam zakładki :p


31 maja 2015

Girlandy dresowe z guziorami

 Takie sobie teraz umyśliłam. Mam mnóstwo frajdy przy przyszywaniu tych guzikowych zestawów, choć normalnie gdy trzeba przyszyć guzik do ubrania to mnie wołami trzeba ciągnąć.











14 marca 2015

Skracanie firan i zasłon

 To chyba jedna z najczęstszych przeróbek z jakimi biega się do krawcowej. Widzę to także po moich znajomych i rodzinie, którzy od czasu gdy szyję co i rusz przynoszą mi kupione gotowce do skrócenia lub zwężenia. Szczerze? Nie lubię.

Dlaczego nie lubię przerabiać firan i zasłon?
  Po pierwsze dlatego, że materiału jest dużo a miejsca w domu mało. Muszę czekać na dogodną porę gdy dzieci pójdą spać, potem przesuwać stół w kuchni i lokuję się na podłodze, gdzie i tak materiały muszę kilkakrotnie składać, żeby je pomieścić. To nie sprzyja łatwemu i szybkiemu wymierzaniu odległości i kątów prostych.
I tu osobiste spostrzeżenie o ile podobają mi się komplety z IKEI (i są przystępne cenowo) o tyle nie znoszę na nich pracować. Ile razy miałam z nimi do czynienia tyle razy okazywało się, że metka sobie, a firanka/zasłonka sobie. Ach i kilkakrotnie były krzywo ucięte w tym sensie, że góra i dół leciały pod skosem, co skazywało mnie na odpruwanie taśmy, równanie i tak naprawdę szycie od nowa. Ale nie lubię takiej fuszery i zawsze coś tam kombinuję, żeby całość dobrze wyglądała.
  Po drugie boję się, że coś popsuję. O wiele bardziej niż przy przerabianiu ubrań. Bo też często te tkaniny to różne tam takie sztuczne włókna, które nie wiadomo jak się zachowają pod igłą. Boję się zaciągania nici, snucia, zwijania...
   Po trzecie mało twórcza ta praca, a zajmuje nie mało czasu (to przez to polerowanie podłogi kuchennej ;) ). Ale czego się nie robi dla znajomych i przyjaciół.

  Właściwie jednak to nie chcę pisać o samym skracaniu, a raczej o tym co potem. Bo potem najczęściej zostają mi całkiem spore kawałki materiałów. Właściciele powierzonych mi firanek/zasłonek zazwyczaj ich nie chcą. Mnie z kolei te tkaniny też nie bardzo pasują do moich szyciowych projektów, na składowanie nie mam miejsca, a wyrzucić mi ich zwyczajnie szkoda. Włączam wtedy tryb kombinator i...

...albo szyję poszewki na poduchy albo na przykład jak ostatnio bieżniki na stół.




Spodnia warstwa to zasłonka, górna firanka. Zszyte tak, by wyglądały jak dwa kawałki materiału luźno położone na sobie. W salonie, w którym zawisną firany i zasłony, będą tworzyły całkiem fajną dekorację dużego stołu.

 Tkanin wystarczyło jak widać na dwa całkiem spore bieżniki, a ponadto z resztek białej uszyłam jeszcze dwie taśmy, którymi właścicielka może sobie w razie potrzeby jakiejś odmiany podwiązać dekoracyjnie firanki.


Tutaj cały komplet oczekujący na odbiór. Zdjęcia świeżo po zakończonym szyciu, a tuż przed ostatnim prasowaniem, stąd widoczne jeszcze znaczenia i linie rysowane krawieckim znikopisem.



 Jeśli i Wam zdarza się skracać firanki/zasłonki zachęcam do kreatywnego wykorzystywania pozostałych fragmentów tkanin. Na pewno wpadną Wam do głowy inne świetne rozwiązania.

Serducha

 Są jednym z moich sposobów na resztki tkanin, które pozostają mi po szyciu śliniaków i ubranek. Są też sposobem na to by szyć mając pod opieką trójkę ukochanych moich nieletnich. Bo szycia maszynowego niewiele i można zdążyć zanim Najmniejszy dodrepcze do pedału napędzającego maszynę. A ręcznego, do którego na co dzień nie mam serca i cierpliwości, zdecydowanie więcej. A ręcznie mogę szyć nawet spacerując z Maluchem przyczepionym u nogawki, tańcząc ze Średnią albo rozwiązując różne zadania z Najstarszym. Da się? Da się!









P.S. Przypominam, że dzisiaj do północy można udzielać odpowiedzi w konkursie. Niech podpowiedzią będzie to, że dotąd nie padło prawidłowe rozwiązanie zagadki. Proszę myśleć i się poprawiać :)

Na prośbę użytkownika nelke PODPOWIEDŹ (a nawet dwie): To coś uszyte nie dla dzieci. To coś sporych rozmiarów.