Nowy pomysł. Baaardzo mnie samej się podoba. Śliniaki są ciensze, bo bez wypełnienia, ale tak samo nie przemakają szybko, bo to jednak jeans. Fajnie się kontrastują z tymi różnymi dodatkami. A że od różnych kolorowych tasiemek w pasmanteriach aż oczy bolą, to nic tylko przebierać i szyć szyć szyć.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śliniotuszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śliniotuszki. Pokaż wszystkie posty
10 lutego 2016
18 lutego 2015
Krawat czy muszka?
Pasjami czytam Czas Gentelmanów. Czytam, bo lubię. A prawdziwymi gentelmenami nie gardzę. Ponieważ powszechnie znaną prawdą jest, że czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci, czemu nie zaczynać od najmłodszych lat? To od nas drogie mamy i ojcowie zależy w głównej mierze na kogo wyrosną nasze pociechy. To jak? Krawat czy muszka?
Od jutra (bo muszę wyprasować, a nie znoszę prasowania koszul :p ) dostępne w BUTIKU.
11 lutego 2015
Zaklinam wiosnę
Jak dla mnie może już przychodzić. Tylko ze słonkiem proszę. Bez deszczowych, pochmurnych, szaro-burych dni.
8 lutego 2015
Rekomendacja Chudej najlepszą reklamą
Cóż rzec. Szyję te śliniaki i szyję. Od lat kilku jestem w nich niezmiennie zakochana. Cała trójka moich dzieciaków (choć Najstarszy ledwo ledwo się załapał) się z nimi przyjaźniła bądź nadal przyjaźni.
Ogólnie zawsze się podobają także nowym właścicielom a może przede wszystkich ich rodzicom. Ale czułam, że musi być na tym świecie ktoś kto się nimi zachwyci jak ja. I jest!!! Tyle dobrych ciepłych słów, a przede wszystkim przez skórę czuję, że wreszcie ktoś inny poczuł do śliniaków to co ja. DZIĘKUJĘ BARDZO :) A uśmiech zazębionego Wojtusia jest najwspanialszym podziękowaniem dla mnie.
P.S. Ależ mam dobry humor. Śmieję się jak przysłowiowy głupi do sera. :D :D :D
Ogólnie zawsze się podobają także nowym właścicielom a może przede wszystkich ich rodzicom. Ale czułam, że musi być na tym świecie ktoś kto się nimi zachwyci jak ja. I jest!!! Tyle dobrych ciepłych słów, a przede wszystkim przez skórę czuję, że wreszcie ktoś inny poczuł do śliniaków to co ja. DZIĘKUJĘ BARDZO :) A uśmiech zazębionego Wojtusia jest najwspanialszym podziękowaniem dla mnie.
P.S. Ależ mam dobry humor. Śmieję się jak przysłowiowy głupi do sera. :D :D :D
12 listopada 2014
Grasz w zielone?
Mówi się, że szewc bez butów chodzi. U mnie raczej dzieci krawcowej bez śliniaka. Dziś w porze obiadowej, gdy Mały wszczął już alarm głosowy, zorientowałam się, że wszystkie śliniaki są w praniu albo akurat się suszą. OLABOGA! Postawiłam obiadek na kuchence i dalejże machać nożyczkami, szpilkami i pedałować na maszynie. Naprędce powstał zielony, radosny śliniotuszek.
Maluszek bezzwłocznie został zamiksowany w śliniaka i pełen radości mógł cieszyć się posiłkiem.
Maluszek bezzwłocznie został zamiksowany w śliniaka i pełen radości mógł cieszyć się posiłkiem.
Po raz kolejny zachwycam się tym pomysłem autorki śliniotuszków. Sama nie wyobrażam sobie już powrotu do zwykłych śliniaków. Co mnie tak zachwyca? Śliniotuszki jak widać na powyższym zdjęciu świetnie chronią dużą powierzchnię ubranka, nie plączą się dziecku koło rączek i buzi, nie zwijają się, nie okręcają wokół szyi, nie trzeba za nimi gonić. Jednocześnie nie krępują ruchów dziecka i mogą być niesamowicie kolorowe, podczas gdy tradycyjne często są białe z jakimiś kolorowymi akcentami tylko. Są z naturalnych materiałów i mimo, że są przepuszczalne (choć rozważam użycie w przyszłości tkanin półprzepuszczalnych lub nieprzepuszczalnych jako dolną warstwę) to do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby przemokły. A dzięki ich chłonności wszystko co nie trafi do buzi zatrzymuje się na śliniaku, a nie na kolanach ;p Dla potwierdzenia słów poniżej dokumentacja zdjęciowa PO obiadku.
29 października 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)


