10 grudnia 2013
9 grudnia 2013
Klasyczna prosta spódnica i gwiazdki raz jeszcze
Wreszcie strzeliłam sesję mojej warsztatowo uszytej spódnicy. Przepraszam za jakość, bo kiepska, ale okołozimowy brak światła dziennego w mieszkaniu i okołodzieciowa konieczność robienia zdjęć, gdy akurat dzieciątko śpi, sprawiają, że ech - no widać co widać.
A widać tyle.
I trochę szczegółów:
Zadowolona jestem naprawdę bardzo z efektu. Wygodnie się nosi i w ogóle podoba mi się bardzo. Planuję zakupić materiał skóropodobny (a może skórę) i uszyć jeszcze jedną spódniczkę wg tego modelu.
Święta coraz bliżej i gwiazdek coraz więcej.
A widać tyle.
| Kolor najbardziej zbliżony do tego na tym zdjęciu właśnie |
Zadowolona jestem naprawdę bardzo z efektu. Wygodnie się nosi i w ogóle podoba mi się bardzo. Planuję zakupić materiał skóropodobny (a może skórę) i uszyć jeszcze jedną spódniczkę wg tego modelu.
Święta coraz bliżej i gwiazdek coraz więcej.
8 grudnia 2013
Rozwiązanie zagadki
Uszyłam to. 5 częściowy komplecik wyposażeniowy do kołyski dla lalki - pikowana poduszka i kołderka, poszewka na poduszkę i kołderkę oraz prześcieradło.
Oczywiście jak to u mnie wszystko dokładnie obrzucone zygzakiem, żeby się nie strzępiło.
I koronki
Podpatrzyłam też u Adeli szew kopertowy w obrusie. Zafascynował mnie, co tu dużo mówić. Dzięki filmkowi jaki zamieściła Adela u siebie oraz własnym kombinacjom udało się go wykorzystać. Do ideału jeszcze daleko i nie wszystkie rogi wyszły mi równo, równiuteńko. Ale najgorzej też nie jest i na pewno będę korzystała z tej umiejętności. Sami zobaczcie.
Wykorzystałam też automatyczne obrzucanie dziurek w mojej maszynie. Niesamowite jest to dla mnie ułatwienie. Choć z początku średnio sobie radziłam z tym "gadżetem". Tu głęboki ukłon w stronę Intensywnie kreatywnej która pomogła mi opanować tą sztukę.
Podpatrzyłam też u Adeli szew kopertowy w obrusie. Zafascynował mnie, co tu dużo mówić. Dzięki filmkowi jaki zamieściła Adela u siebie oraz własnym kombinacjom udało się go wykorzystać. Do ideału jeszcze daleko i nie wszystkie rogi wyszły mi równo, równiuteńko. Ale najgorzej też nie jest i na pewno będę korzystała z tej umiejętności. Sami zobaczcie.
Mam nadzieję, że laluniom dobrze się będzie spało w mojej pościeli :)
5 grudnia 2013
Warsztaty szyciowe - spotkanie 8
Wspominałam już, że z powodu choroby nie mogłam uczestniczyć w zeszłym tygodniu w zajęciach warsztatowych. Bardzo tego żałowałam, ale chyba wyszło na dobre. Plan uszycia żakietu, który sobie wybrałam wisiał na włosku - okazało się, że Burdę owszem mam z modelem, ale już stron z wykrojami nie. No posiałam gdzieś. Diabeł ogonem nakrył. Szukałam całe dwa tygodnie i nic. W końcu z wielkim żalem wybrałam sobie inny model, a nawet zakupiłam do jego szycia materiał. Wczoraj, tuż tuż przed wyjściem coś mnie tknęło, żeby sięgnąć ręką na jedną z półek naszej biblioteczki. To był strzał w dziesiątkę. Wykroje się znalazły, a ja wróciłam do pierwotnego planu. Ubolewałam tylko, że materiał mam nie taki jak chciałam. Postanowiłam, że tym razem zajmę się tylko wykrojem, a materiał sobie domówię. Na prędce dorzuciłam do torby dwa kupony lnu, choć wydawały mi się za małe na mój model. Czegóż jednak nie robi doświadczenie. Instruktorki wprawnym okiem oceniły materiał i tak dopasowały elementy, że wszystko się zmieściło. Fakt, że zapasy na szwy mam mniejsze niż zalecane w Burdzie, ale podobno dam radę ;)
I tak to za tydzień zaczynam już zszywać mój lniany żakiecik. A jeśli tylko wyjdzie ładnie to już w planach mam uszycie drugiego z haftowanego białego lnu.
Ten drugi model też chyba uszyję, skoro już zakupiłam materiał na niego.
Bardzo mi imponują też inne dziewczyny z warsztatów. Szyją spodnie, piękne sukienki - dopasowane, z zaszewkami, kołnierzykami, a nawet płaszczyk. Aż się wierzyć nie chce, że większość z nich trzy miesiące temu zaczynała dopiero przygodę z maszyną.
I tak to za tydzień zaczynam już zszywać mój lniany żakiecik. A jeśli tylko wyjdzie ładnie to już w planach mam uszycie drugiego z haftowanego białego lnu.
Ten drugi model też chyba uszyję, skoro już zakupiłam materiał na niego.
Bardzo mi imponują też inne dziewczyny z warsztatów. Szyją spodnie, piękne sukienki - dopasowane, z zaszewkami, kołnierzykami, a nawet płaszczyk. Aż się wierzyć nie chce, że większość z nich trzy miesiące temu zaczynała dopiero przygodę z maszyną.
3 grudnia 2013
Nadal szydełko, choć mocno chorobowo
Ciężki to był tydzień. Rozłożyła mnie na łopatki choroba. I to w sumie nie wiadomo jaka - może jelitówka, może kamica pęcherzyka, a może wzwA, czyli żółtaczka pokarmowa. Co by to nie było dało mi nieźle popalić. Będąc przez większość czasu unieruchomioną, bo tak mi było najlepiej, dziubdziałam zamówione gwiazdeczki i śnieżynki. W sumie setka. A do tego kończy się mały szydełkowy obrusik. Obrusik to taka odskocznia, gdy już miałam dość powtarzających się elementów świątecznych ozdób.
Wykończyłam też wreszcie wielki golfo-szal, szyjo-cieplacz czy jak tam kto woli na drutach. Jest z tak niesamowicie miłej w dotyku włóczki, że szkoda mi będzie go oddać. Ale nie można mieć wszystkiego, a mój własny śliwkowy jeszcze posłuży.
Niestety szyciowo wieeeeelki klops. Udało mi się tylko przygotować sobie wykrój do haleczki z szarej satyny. Uszycie jej jeszcze przede mną. Jestem ciekawa jak mi pójdzie z szyciem tak śliskiego i cienkiego materiału. Udało mi się kupić tą satynę po naprawdę okazyjnej cenie i szkoda by było nie wypróbować czegoś nowego.
Opuściłam też jedno spotkanie warsztatów szyciowych, czego do dziś nie mogę przeboleć. Ale nie dało się, oj nie dało. W tym tygodniu nadrobię. A co ;)
Wykończyłam też wreszcie wielki golfo-szal, szyjo-cieplacz czy jak tam kto woli na drutach. Jest z tak niesamowicie miłej w dotyku włóczki, że szkoda mi będzie go oddać. Ale nie można mieć wszystkiego, a mój własny śliwkowy jeszcze posłuży.
Niestety szyciowo wieeeeelki klops. Udało mi się tylko przygotować sobie wykrój do haleczki z szarej satyny. Uszycie jej jeszcze przede mną. Jestem ciekawa jak mi pójdzie z szyciem tak śliskiego i cienkiego materiału. Udało mi się kupić tą satynę po naprawdę okazyjnej cenie i szkoda by było nie wypróbować czegoś nowego.
Opuściłam też jedno spotkanie warsztatów szyciowych, czego do dziś nie mogę przeboleć. Ale nie dało się, oj nie dało. W tym tygodniu nadrobię. A co ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)