Chęci chęciami, ale czasami zwyczajnie się nie da. Są priorytety i priorytety. Chwilowo życie się tak mi układa, że szycie i moje szyciowe plany wiszą na włosku.
Chyba, że ktoś wymyśli jakieś specyfiki na wydłużenie doby, albo na to by permanentne niespanie (w zamian bym szyła) nie odbijało się na zdrowiu.
Póki co nie szyję więc.
Tzn szyję, bo bez szycia to ja chyba już nie potrafię. Ale szyję to co potrzebuję dla dzieci, to o co proszą moi najbliżsi i moi naj naj przyjaciele.
Mam nadal nadzieję, że to tylko stan przejściowy i przeminie. Choć z każdym kolejnym dniem, gdy życie układa się tak a nie inaczej, za to bardzo pod górkę jeśli chodzi o szycie Bibakowe, jakoś mniej kolorowo się jawi przyszłość.
Zobaczymy co będzie po prostu.
22 stycznia 2017
2 stycznia 2017
Nowy Rok
2017 brzmi całkiem dobrze. Nie wiem co przyniesie życie, a ono lubi zaskakiwać, ale patrzę optymistycznie w przyszłość i głęboko wierzę, że jak miniony rok był trudny i przełomowy w takim niedobrym znaczeniu tak ten będzie jego odwrotnością.
Wam życzę by był lepszy od minionego, pełen radości, miłości, w zdrowiu i poczuciu pełni!!!
Wam życzę by był lepszy od minionego, pełen radości, miłości, w zdrowiu i poczuciu pełni!!!
13 grudnia 2016
30 listopada 2016
Kocyki z dresówki
Nareszcie są. Zdjęcia takie sobie, ale już nie mogłam się doczekać, żeby się chwalić. Ta grafitowa dresówka jest taka milusia, że ach i ech i och też ;)
29 listopada 2016
W doborowym towarzystwie
I co z tego, że cukier w cukrze. Czasem, gdy brakuje sił trzeba poszukać sobie godnego pomocnika. Dzisiaj mam takiego :)
28 listopada 2016
Jak się człowiek spieszy...
Albo jak garga za bardzo coś chce zrobić, to zawsze dostaje kopala w tyłek. I tak to dzisiaj spadło mi żelazko z deski do prasowania. Szczęśliwie tylko otarło się o rękę (choć poparzoną trochę łapkę mam) a to co się przykleiło z dywanu (chwalmy dywan, na którym przypalenie nie jest widoczne) wytarłam szybko ścierką na gorąco (ściera do kosza, ale cóż to za cena, w zamian za czystą stopę żelazkową) i nie ma śladu.
Coby nie było kocyki mają pozszywane otwory przewrotowe :p i są poprasowane. Czekają już tylko na naszycie metek. Czego nie zdążyłam uczynić, bo czas na to przeznaczony spędziłam na czyszczeniu w/w stopy i smarowaniu Fenistilem oparzenia. A po pracy, tzn wieczorem, olałam system (przyznaję się bez bicia) i zabrałam się za nadrabianie filmowych zaległości. "Hobbit" w 1/6 obejrzany. (Idzie mi to jak krew z nosa, bo dzieci pojelitówkowe i osłabione i co chwilę się budzą, bo brzuszek, bo złe sny, bo coś tam innego).
Może kiedyś los się jednak odwróci? Nie poddaję się bez walki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
